W dni upalne noszono „caplines” — pasterki z florenckiej słomy, przybrane koronką albo tiulem oraz sztucznymi kwiatami, różyczkami lub pękiem wiśni. Do luksusowych ozdób należały egrety z piór ptaka rajskiego albo czapli, o fantastycznej wielkości i zawrotnych cenach. Pióra przypinano również do kapeluszy pośrodku, nad czołem. Praktyczne jak zwykle Angielki nosiły w deszczowe dni kapelusze zw. „parapluies”, z nieprzemakalnego filcu, zabezpieczające doskonale nie tylko głowę, ale i ramiona. Zimą głowę otulały miękko futrzane toczki, również z fantastyczną egretą, sterczącą prosto do góry. Do jasnych sukien noszono kapelusze niemal przezroczyste, tiulowe, przez które widać było uczesanie i kolor włosów.